poniedziałek, 10 października 2016

Hipoteza

Dan Ariely na konferencji Ted promował kiedyś swoją książkę, w której próbował wyjaśnić to czy mamy tak właściwie wpływ na własne decyzje. Generalnie rzecz dotyczy mniej lub bardziej skomplikowanych mechanizmów manipulacji. Oto na przykład mamy biuro podróży i chcemy sprzedać jakiemuś frajerowi wyciekę do Rzymu. Dajemy mu więc trzy opcje: Wycieczka do Paryża za 300 Euro, wycieczka do Rzymu też za 300 Euro i wycieczka do Rzymu za 300 euro, ale bez porannej kawy w hotelu. Jaką opcję wybierzemy? Oczywiście wycieczka do Rzymu z kawą wydaje się bardziej atrakcyjna do Rzymu bez kawy i ludzie nie biorą nawet pod uwagę tego, że mogli mieć ochotę pojechać do Paryża. Ludzie generalnie nie chcą podejmować decyzji, gdy wymaga ona do nich odrobiny wysiłku. Obserwacja ta niestety sprawdza się także i w bardziej poważnych kwestiach. Dan Arley posłużył się przykładem lekarzy, którzy mają zdecydować o przeszczepie biodra pewnego delikwenta. Nagle dostają informację o leku, który może wyleczyć pacjenta bez konieczności cierpień i operacji. Po zasileniu w taką wiedzę większość lekarzy decyduje się wypróbować lek. Jest jednak druga grupa medyków, która została postawiona przed taką alternatywą lecz dowiaduje się, że na rynku pojawiły się dwa nowe leki, dzięki którym pacjent nie będzie musiał cierpieć. Lekarze mają wybrać między dwoma specyfikami i wybierają… operację.
W Sejmie pojawiają się dwie ustawy dotyczące aborcji: jedna – lewacka – ma dokonać złagodzenia przepisów aborcyjnych, druga - prawacka - zakazać całkowicie aborcji. Zwolennicy pierwszej przedstawiają wizję cierpienia kobiet, troski o ich brzuchy ich śmierci w nielegalnie dokonywanych aborcjach. Zwolennicy zaostrzenia przepisów mówią o tym, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia i że zabijanie bliźnich jest nieludzkie. Dodatkowo projekt pro-liferów w lewackich mediach dostaje stratus rządowego i pojawia się też informacja o tym, że kobiety będą trafiać do więzień za samą próbę dokonania zabójstwa na własnym dziecku. W rezultacie oba projekty trafiają do kosza. Ktoś zapyta: po co to całe zamieszanie? A no po to, że ci, którzy rozpętali całą manipulację uzyskali taki efekt: przez najbliższe lata prawo nie będzie zmieniane. Manipulatorzy osiągnęli zatem plan minimum. I o to chodziło od początku. PiS staje się przy tym w oczach wielu prawicowych środowisk ugrupowaniem niewiarygodnym, a to, że droga do wymazania tego morderczego procederu wiedzie przez zmianę sumień, a nie przepisów nie ma tu żadnego znaczenia. Szkoda, że tak wielu ludzi nabrało się na tę sztuczkę. Ważne żeby dzielić i rządzić. Przepis jest prosty: jeśli chcesz aby ludzie zaakcentowali to na czym ci zależy, przedstaw im skrajną, mniej atrakcyjną wersję owego rozwiązania i daj im wybór. Ludzie wybiorą święty spokój.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak masz ochotę to skomentuj