niedziela, 31 lipca 2016

Idea Międzymorza

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, dr Jacek Bartosiak, red. Krzysztof Rak

niedziela, 17 lipca 2016

Mechanizm stary jak świat

Waldemar Łysiak we „Flecie z mandragory” opisuje – fresk „Pocałunek Judasza” Giotta, znajdujący się w kaplicy w Padwie. Łysiak nie opisuje jednak całego obrazu ale wymowny fragment tego namalowanego w 1305 roku dzieła. Oto Chrystus i Judasz patrzą sobie w oczy, chłodno i głęboko. Obie postacie łączy silna wieź. Dlaczego tak się dzieje? Bo Judasz ma do wykonania tajną misję. On jest bowiem najbardziej zaufanym uczniem Mistrza i tylko jemu mógł on ją powierzyć . Bez tej misji bowiem nie dokonałoby się przecież zmartwychwstanie. Tylko najwierniejszy z wiernych mógł podjąć się tego zadania, a przy okazji z miłości do swego Pana pozwolić na to, aby jego imię okryła po wsze czasy hańba. Bo którzy inny? Piotr, który przy pierwszej możliwej okazji wyrzekł się Jezusa? Nie. On miał inną rolę do odegrania. Piotr miał potem zbudować Kościół, ale za nim to się stanie musiał do tego dorosnąć. Gdyby Judasz był aż tak zły nie powiesiłby się. Uczynił to według Łysiaka z miłości, bo misja której się podjął przerosła go lub była częścią całego planu prowadzącego do zmartwychwstania. Bez Judasza by się nie wypełniło.
Mechanizm stary jak świat bez względu na to czy służy chwale czy łajdactwu. Wszystkie czystki przeprowadzane w ZSRR były efektem realnych lub wyssanych z palca spisków. Pierwsza nastąpiła po zamachu na Lenina, kolejne to wynik następnych zamachów na partyjnych przeciwników Stalina. Niektórzy historycy twierdzą, że słynny przewrót Janajewa, który dobił zdychające państwo radzieckie był w istocie zaplanowany przez samego Gorbaczowa, a wszystko po to, aby wzmocnić jego podupadającą władzę. Świadczą o tym symboliczne wyroki, które otrzymali organizatorzy spisku. Państwo radzieckie było jednak już na tak daleko posuniętym etapie rozkładu, że nawet wzmacniający władzę Gorbaczowa sfingowany przewrót nie był w stanie go uratować.
Czy w przypadku tureckiego zamachu stanu zadziałał ten znany z dziejów mechanizm? Wiele wskazuje na to, że tak. Świadczy o tym kiepskie przygotowanie całego spektaklu. Ale jaki kraj takie przedstawienie. U nas był Okrągły Stół – tam nieudany wojskowy pucz. Wiele musi się zmienić aby wszystko pozostało po staremu.
Stary jak świat dowcip opowiada o facecie, który przyszedł do dyrektora cyrku z propozycją nowego niesamowitego numeru. Ten aby spławić natręta postanowił go wysłuchać. A facet opowiada: „Pod dachem cyrkowego namiotu wieszamy balony z gównem. Na arenę wjeżdżają na koniach amazonki z nagimi piersiami i strzelają z łuków do tych balonów. Po chwili wszystko jest w gównie: i arena i amazonki i konie, no i cała publika. I wtedy chodzę ja – cały na biało.”
Prezydent Turcji zdaje się być facetem ubranym na biało, tylko kto jest dyrektorem cyrku na tyle szalonym, aby pozwolić mu na realizację tego gównianego przedstawienia?


EDIT 17.07.2016
Rosja zapowiedziała ocieplenie stosunków z Turcją, która wyraźnie robi woltę. Czy ma to miejsce na skutek próby przewrotu, czy był on tylko do owej wolty narzędziem pewnie nie dowiemy się nigdy. Ale mechanizm "pretekstu" do wolty wydaje się dziwnie podobny do radzieckich doświadczeń.

sobota, 16 lipca 2016

Turcja geopolitycznie

W Polsce jak powszechnie wiadomo jest zagrożona demokracja. W Turcji zaś wszystko jest cacy i choć wojsko strzela do ludzi demokracja odnosi same tryumfy. Ale zostawmy hipokryzję współczesnego świata. Dla mnie to element geopolitycznej układanki, która ma swój początek na konferencji monachijskiej z lutego bieżącego roku. W jej wyniku Rosja przystąpiła do amerykańskiego bloku przeciwko Chinom. Nie jest wykluczone, że nowi sojusznicy postanowili przy okazji wyjaśnić sobie wszelkie dzielące ich kwestie. Jedną z nich była niewątpliwie kwestia turecka, którą należało jakoś „zniwelować”. Wolta zachodu w stosunkach z Turcją wydawała się tylko kwestią czasu. Kraj ten otoczony przez stado „sojuszników” miał zatem dylemat: albo pójść w kierunku marginalizacji i upupienia – podobnie jak nasza „bananowa”, albo spróbować zawalczyć o suwerenność. To drugie nie wyszło. Kraj ten będzie paradoksalnie nadal posuwał się w kierunku islamizacji, a nieudany zamach wzmocni pozycję obecnych – wrogich nam cywilizacyjnie władz. Dodatkowy dla nas problem polega na tym, że bez wyspy suwerenności jaką mogła stać się Turcja los Europy środkowej w kwestii dalszego jej „upupiania” wydaje się przesądzony, choć to długi i skomplikowany proces.
Sprawy nagle przyspieszyły po tym jak Trybunał w Hadze uznał, że Chiny nie mają praw do swoich wysp, które budują aby rozszerzyć swoją geopolityczną przestrzeń i odsunąć od swego terytorium możliwości manewrowe amerykańskiej floty. Prezydent Chin po tej decyzji wezwał naród do przygotowywania się do wojny. Nikt nie może zabronić krajowi walki o swoją suwerenność, która wydaje się być zagrożona. Amerykanie najprawdopodobniej będą realizować strategię wpychania Chin do wojny podobną do tej jaką zastosowali wobec Japonii w latach trzydziestych. 

Niestety wagonik pchnięty w kierunku globalnego konfliktu zaczął znacznie przyspieszać.

Zakończę jednak optymistycznie. Nie jest także wykluczone, że w przypadku owego zamachu mamy do czynienia z grą pozorów, której jedynym celem było wzmocnienie obecnego reżimu i „rozjechanie” prawdziwej inicjatywy przewrotu. Mała to pociecha, ale jednak, bo wtedy całe tureckie zamieszanie ma wyłącznie wymiar wewnętrzny i chodzi w nim tylko o to o co chodzi zwykle: o władzę. I być może przy okazji właśnie na tym polegało uzyskanie geopolitycznej przewagi? Silna władza w państwie w trudnych pomonachijskich czasach jest w końcu niezbędnym warunkiem przetrwania.

wtorek, 12 lipca 2016

Spinelli

Niezwykle zajmująca podróż do prehistorycznych korzeni Unii Europejskiej, która doskonale wyjaśnia to, co widzimy na własne oczy.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Technologia wypychania

Gdy obywatele Wielkiej Brytanii wypowiedzieli się w referendum za wyjściem z Eurokołchozu, wielu obserwatoriów przeżyło szok. Ja co prawda szoku nie przeżyłem, ale poczułem tylko obawy, że w tej sytuacji Niemcy poczują się panami nie tylko sytuacji, ale i Europy. Na sprawdzenie moich obaw nie trzeba było długo czekać. Niemcy z Francją zawarli niemal natychmiast sojusz i zapowiedzieli powołanie super państwa. Powiedzieli też, że kto nie z nimi, ten przeciw nim. Innymi słowy, tak jakby Niemcy powiedzieli nam wprost: „albo chcecie być przez nas do reszty skolonizowani i pozbawieni resztek suwerenności, albo zostawimy wam ruskim na pożarcie”. Wcześniej miało się to nazywać Unią dwóch prędkości, a teraz bez ogródek można nazwać to IV Rzeszą czy to się komuś podoba czy nie. Oczywiście, to tylko próbny balon, ale wiele wskazuje na to, że możemy ponownie znaleźć się między młotem a kowadłem, a przewidywany od dawna plan rozbiorowy zaczyna powoli nabierać rumieńców. Co możemy zrobić w tej sytuacji? Natychmiast rozpocząć proces federalizacji krajów Europy Środkowej, o ile jeszcze nie jest za późno, a Niemcy na skutek poważnych problemów wewnętrznych mogą jedynie groźnie poruszać palcem w bucie.
Nie wiem jednak czy dobre chęci to nie za mało. Natychmiast słysząc o dzisiejszych rewelacjach przypomniała mi się konferencja monachijska, która miała miejsce na początku tego roku. Pisałem o tym tu, tu i tu. Do jej kluczowych ustaleń należało ponoć przyjęcie Rosji do koalicji antychińskiej i wspólne rozwiązanie problemu syryjskiego. Czym Rosja kazała sobie zapłacić za sojusz, pozostawało i nadal pozostaje kwestią domysłów. Odzyskanie wpływów przez ten kraj w naszej części Europy mogło być jednym z geopolitycznych apanaży.
Propozycja Niemiec jest więc być może niczym innym jak tylko jasnym postawieniem kwestii naszej przyszłości. Przecież wiadomo, że Polacy nie zgodzą się na utratę swojej państwowości, przez co staną się łatwym łupem dla Rosjan. W ten sposób nagroda za współpracę trafi do Putnia niemal sama. Najgorsze oczywiście, że nikt nie pyta nas o zdanie, ale przecież jest tak od przeszło trzystu lat z niewielkimi przerwami więc dlaczego miałoby teraz być inaczej? Z dwojga złego nie wiem już co jest gorsze: Ruska siermiężność czy zachodnia polityczna poprawności i oferowany nam islam z importu. Prawdziwy narodowy interes polega na zachowaniu przestrzeni, biologicznym i cywilizacyjnym przetrwaniu i bogaceniu się. W której zatem pół niewoli powstaną dla naszego przetrwania lepsze warunki? Wiadomo już jest dlaczego tak ważne dla zachowania naszej suwerenności stało się zacieśnienie stosunków z chińskim imperium...
Jest tylko jedna nadzieja w tym, że nic nigdy nie jest przesądzone ostatecznie, a my musimy być teraz zjednoczeni jak nigdy dotąd. Powinniśmy także nauczeni najnowszą historią nie pozwolić na to, aby dać się wplątać w militarny konflikt. To tylko tyle i aż tyle.