poniedziałek, 5 września 2016

Braun o Misiu

Sporo w tym prawdy. Szczególnie po lekturze Golicyna i elementarnej wiedzy o sposobie działania agentury wpływu. Nie ma przypadków.

niedziela, 31 lipca 2016

Idea Międzymorza

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, dr Jacek Bartosiak, red. Krzysztof Rak

niedziela, 17 lipca 2016

Mechanizm stary jak świat

Waldemar Łysiak we „Flecie z mandragory” opisuje – fresk „Pocałunek Judasza” Giotta, znajdujący się w kaplicy w Padwie. Łysiak nie opisuje jednak całego obrazu ale wymowny fragment tego namalowanego w 1305 roku dzieła. Oto Chrystus i Judasz patrzą sobie w oczy, chłodno i głęboko. Obie postacie łączy silna wieź. Dlaczego tak się dzieje? Bo Judasz ma do wykonania tajną misję. On jest bowiem najbardziej zaufanym uczniem Mistrza i tylko jemu mógł on ją powierzyć . Bez tej misji bowiem nie dokonałoby się przecież zmartwychwstanie. Tylko najwierniejszy z wiernych mógł podjąć się tego zadania, a przy okazji z miłości do swego Pana pozwolić na to, aby jego imię okryła po wsze czasy hańba. Bo którzy inny? Piotr, który przy pierwszej możliwej okazji wyrzekł się Jezusa? Nie. On miał inną rolę do odegrania. Piotr miał potem zbudować Kościół, ale za nim to się stanie musiał do tego dorosnąć. Gdyby Judasz był aż tak zły nie powiesiłby się. Uczynił to według Łysiaka z miłości, bo misja której się podjął przerosła go lub była częścią całego planu prowadzącego do zmartwychwstania. Bez Judasza by się nie wypełniło.
Mechanizm stary jak świat bez względu na to czy służy chwale czy łajdactwu. Wszystkie czystki przeprowadzane w ZSRR były efektem realnych lub wyssanych z palca spisków. Pierwsza nastąpiła po zamachu na Lenina, kolejne to wynik następnych zamachów na partyjnych przeciwników Stalina. Niektórzy historycy twierdzą, że słynny przewrót Janajewa, który dobił zdychające państwo radzieckie był w istocie zaplanowany przez samego Gorbaczowa, a wszystko po to, aby wzmocnić jego podupadającą władzę. Świadczą o tym symboliczne wyroki, które otrzymali organizatorzy spisku. Państwo radzieckie było jednak już na tak daleko posuniętym etapie rozkładu, że nawet wzmacniający władzę Gorbaczowa sfingowany przewrót nie był w stanie go uratować.
Czy w przypadku tureckiego zamachu stanu zadziałał ten znany z dziejów mechanizm? Wiele wskazuje na to, że tak. Świadczy o tym kiepskie przygotowanie całego spektaklu. Ale jaki kraj takie przedstawienie. U nas był Okrągły Stół – tam nieudany wojskowy pucz. Wiele musi się zmienić aby wszystko pozostało po staremu.
Stary jak świat dowcip opowiada o facecie, który przyszedł do dyrektora cyrku z propozycją nowego niesamowitego numeru. Ten aby spławić natręta postanowił go wysłuchać. A facet opowiada: „Pod dachem cyrkowego namiotu wieszamy balony z gównem. Na arenę wjeżdżają na koniach amazonki z nagimi piersiami i strzelają z łuków do tych balonów. Po chwili wszystko jest w gównie: i arena i amazonki i konie, no i cała publika. I wtedy chodzę ja – cały na biało.”
Prezydent Turcji zdaje się być facetem ubranym na biało, tylko kto jest dyrektorem cyrku na tyle szalonym, aby pozwolić mu na realizację tego gównianego przedstawienia?


EDIT 17.07.2016
Rosja zapowiedziała ocieplenie stosunków z Turcją, która wyraźnie robi woltę. Czy ma to miejsce na skutek próby przewrotu, czy był on tylko do owej wolty narzędziem pewnie nie dowiemy się nigdy. Ale mechanizm "pretekstu" do wolty wydaje się dziwnie podobny do radzieckich doświadczeń.

sobota, 16 lipca 2016

Turcja geopolitycznie

W Polsce jak powszechnie wiadomo jest zagrożona demokracja. W Turcji zaś wszystko jest cacy i choć wojsko strzela do ludzi demokracja odnosi same tryumfy. Ale zostawmy hipokryzję współczesnego świata. Dla mnie to element geopolitycznej układanki, która ma swój początek na konferencji monachijskiej z lutego bieżącego roku. W jej wyniku Rosja przystąpiła do amerykańskiego bloku przeciwko Chinom. Nie jest wykluczone, że nowi sojusznicy postanowili przy okazji wyjaśnić sobie wszelkie dzielące ich kwestie. Jedną z nich była niewątpliwie kwestia turecka, którą należało jakoś „zniwelować”. Wolta zachodu w stosunkach z Turcją wydawała się tylko kwestią czasu. Kraj ten otoczony przez stado „sojuszników” miał zatem dylemat: albo pójść w kierunku marginalizacji i upupienia – podobnie jak nasza „bananowa”, albo spróbować zawalczyć o suwerenność. To drugie nie wyszło. Kraj ten będzie paradoksalnie nadal posuwał się w kierunku islamizacji, a nieudany zamach wzmocni pozycję obecnych – wrogich nam cywilizacyjnie władz. Dodatkowy dla nas problem polega na tym, że bez wyspy suwerenności jaką mogła stać się Turcja los Europy środkowej w kwestii dalszego jej „upupiania” wydaje się przesądzony, choć to długi i skomplikowany proces.
Sprawy nagle przyspieszyły po tym jak Trybunał w Hadze uznał, że Chiny nie mają praw do swoich wysp, które budują aby rozszerzyć swoją geopolityczną przestrzeń i odsunąć od swego terytorium możliwości manewrowe amerykańskiej floty. Prezydent Chin po tej decyzji wezwał naród do przygotowywania się do wojny. Nikt nie może zabronić krajowi walki o swoją suwerenność, która wydaje się być zagrożona. Amerykanie najprawdopodobniej będą realizować strategię wpychania Chin do wojny podobną do tej jaką zastosowali wobec Japonii w latach trzydziestych. 

Niestety wagonik pchnięty w kierunku globalnego konfliktu zaczął znacznie przyspieszać.

Zakończę jednak optymistycznie. Nie jest także wykluczone, że w przypadku owego zamachu mamy do czynienia z grą pozorów, której jedynym celem było wzmocnienie obecnego reżimu i „rozjechanie” prawdziwej inicjatywy przewrotu. Mała to pociecha, ale jednak, bo wtedy całe tureckie zamieszanie ma wyłącznie wymiar wewnętrzny i chodzi w nim tylko o to o co chodzi zwykle: o władzę. I być może przy okazji właśnie na tym polegało uzyskanie geopolitycznej przewagi? Silna władza w państwie w trudnych pomonachijskich czasach jest w końcu niezbędnym warunkiem przetrwania.

wtorek, 12 lipca 2016

Spinelli

Niezwykle zajmująca podróż do prehistorycznych korzeni Unii Europejskiej, która doskonale wyjaśnia to, co widzimy na własne oczy.